Jak zaplanować wesele miesiąc po miesiącu – harmonogram przygotowań

7

To już się stało. Jesteś narzeczoną i przyszedł ten czas by organizowanie wesela weszło w życie. Jestem zdania, że każdym stanem trzeba się nacieszyć, przeżyć go po swojemu i nie żałować pochopności, pośpiechu, byle jakości. I nie mówię tu o tym w kontekście samego ślubu – skoro powiedziałaś tak, to znaczy, że narzeczony jest jak najbardziej w Twoim typie. Chodzi mi o to, że Wasz ślub to piękny czas, zwieńczenie jakiegoś etapu z życiu, zapoczątkowanie czegoś nowego i fajnie byłoby do tego podejść ze spokojem, pomysłem i jednocześnie finezją. Oswojenie się ze stanem narzeczeńskim jest najlepszą drogą do tego!

Patrzę ze zdumieniem (w żadnym wypadku osądem, także nie mylmy tego) jak para zaraz po zaręczynach, biegnie do kościoła czy restauracji i zaklepuje termin. Taki pęd do ołtarza jest mi obcy, jestem zwolennikiem spokojnego podejścia do tematu planowania takich uroczystości. Nie chcę ślubu w zimie, nie chce przypadkowych kwiatów, nie chce byle jakiego zespołu. Myślicie, że mój facet ma ze mną przerąbane? Hm w sumie to mógłby się wypowiedzieć, ale sądzę, że skoro znosi mnie tyle lat to nie narzeka. Wracając jednak do tematu, to skoro padło już „tak” przy wręczaniu pierścionka, minęło trochę czasu, a Ty coraz częściej patrzysz tęsknym okiem za białą suknią, to wiedz, że to już moment na przygotowanie swojego wesela.

Tylko od czego zacząć? Co powinniśmy zrobić w kilku pierwszych krokach? O tym właśnie będzie dzisiaj, zapraszam do czytania!
weeding

Harmonogram organizacji wesela – jak przygotować ślub i nie zwariować

Przygotowania powinny się zacząć od ogólnego ustalenia, czy lubicie wielkie spędy, czy może lepiej czujecie się w kameralnym otoczeniu. Wielkość budżetu ma tutaj znaczenie, dlatego warto już na początku ustalić jakie macie oczekiwania. Gdy to jest już zrobione przechodzimy do konkretów.

Na rok, dwa przed wielkim dniem

Ustalenie daty 🙂 Podejścia są różne. Albo wybieracie wymarzoną datę i nic nie będzie w stanie jej zmienić, resztę elementów podstawiacie do tego puzzelka, albo macie bardziej elastyczne podejście i zaczynacie od wyboru miejsca. Niedługo pojawi się wpis jak wybrać salę weselną bez pudła, także stay tunned <3 Wybór miejsca jest kluczowy dla innych pozycji, bo skoro restauracja została wybrana, to automatycznie z nią został ustalony termin. Możemy przechodzić do kolejnego punktu - i umówić się w USC lub kościele. Kiedy mamy już wyznaczony termin powinniśmy zrobić research dotyczący zespołów, dj-ów czy wodzirejów. Wysyłka kilkudziesięciu maili nie jest dobrym pomysłem, nie będziecie pamiętać kto jaką muzykę reprezentuje. Polecam wybrać maksymalnie 5 kapel, które spełniają Wasze oczekiwania i rozesłać do nich zapytania ofertowe. Kiedy coś będzie nam pasowało - rezerwujmy i cieszmy się spokojem, że kolejna rzecz została załatwiona zgodnie z Waszym życzeniem. para
Zaraz po zespole powinna przyjść refleksja co z kamerzystą lub fotografem. A może marzy nam się kombo tych usług? Nic prostszego, im wcześniej zaczniemy poszukiwania tym znajdziemy większą ilość partnerów do rozmów. Warto sprawdzić portfolio lub poradzić się znajomych – może będą mogli pokazać nam próbki prac wykonanych na ich zlecenie.
Na ok. 8 miesięcy przed ślubem wybierzmy kurs przedmałżeński (jeżeli bierzemy ślub kościelny). W letnich miesiącach możemy mieć kłopot z wolnymi miejscami, więc sprytnie można udać się na takie nauki troszkę wcześniej. Nabyta tam wiedza nie ucieknie. Zazwyczaj jest to ok. 10 spotkań (raz na tydzień) lub w wersji płatnej – weekendowo, kilka godzin dziennie.

Na 9 miesięcy przed ślubem

Na 8-9 miesięcy przed weselem wymarzona suknia powinna być już zaznaczona w katalogu, garnitur wybrany lub przymierzony. Nie liczmy na cudowne diety 🙂 rozglądajmy się za suknią wcześniej, by być potem pewną, że to właśnie ta jedyna. Wybierzmy też świadkową/druhnę/starszą. Powinna wiedzieć o swojej funkcji wcześniej, a przy wyborze kreacji jej rada może być niezwykle cenna.
suknia ślubna

Na 6 miesięcy przed ślubem

Z pozostałych ustaleń powinniśmy mieć na uwadze jeszcze kilka rzeczy.

Wybierzmy obrączki, nie muszą być takie same – nie przesadzajmy. Niech każdy nosi to co mu się podoba i co pasuje do jego stylu. Nie bądźmy w tym temacie konserwatystami.

Jeżeli decydujemy się na dekoratorkę wnętrz warto zapoznać ją ze swoimi oczekiwaniami nawet na 6-5 miesięcy przed ślubem. Na zaplanowanie dekoracji potrzeba czasu, dajmy go zatem osobie odpowiedzialnej za wystrój kościoła, sali, przestrzeni hotelowych.

Pół roku wcześniej powinniśmy mieć także wybrany krój zaproszeń i listę gości.

Na 3 miesiące przed ślubem

Na 3 miesiące przed wielkim dniem akceptujmy projekt wystroju, wybierzmy repertuar z zespołem i określmy nasze oczekiwania względem filmu/albumu zdjęć. Rozsyłanie i roznoszenie zaproszeń czas zacząć. Powinniśmy także odwiedzić kilka kwiaciarni i zobaczyć co oferują. Warto dopytać o kompozycje z kwiatów, które podobają się przyszłej pannie młodej.

90 dni przed ślubem to także dobry czas na testowanie fryzury i makijażu. Długość włosów już raczej się nie zmieni, rysy buzi też zostaną – więc nic nie stoi na przeszkodzie by się zrelaksować i oddać w ręce miłej pani, która zaproponuje nam odpowiedni look na ten piękny dzień. Ostatecznie jest jeszcze dużo czasu by zmienić fryzjera i makijażystkę – to tak na wypadek jakiejś wpadki hehe.

Na 30 dni przed ślubem

Na miesiąc wcześniej zweryfikujmy listę gości na podstawie informacji udzielonych na zaproszeniach. Usadzenie takiej dużej liczby osób może być fajną zabawą i nie lada wyczynem. Jest to jednak konieczne, by przygotować winietki (dlaczego są one konieczne wypowiem się innym razem 🙂 ) Przy okazji wizyty w restauracji ustalcie też ostateczny kształt menu.

Umówmy się także na wieczór panieński/kawalerski. Niech tradycji stanie się za dość i poświętujmy nasze zamążpójście w gronie najbliższych znajomych.

Mamy już wszystko, przyjęcie zaplanowane. Uf wydaje się, że uporaliśmy się ze wszystkim.
Załatwmy jeszcze tylko pojazd, który powiezie nas do ślubu. Taki nieobowiązkowy element na sam koniec, by planowanie naszego wesela nie było nerwowe, szarpane czy podszyte zupełnie niepotrzebnym stresem. Do wszystkiego można podejść ze spokojem i na luzie, wyjdzie wtedy dużo lepiej. Jestem pewna!
Acha… miesiąc wcześniej można także rozchodzić buty, bo na nauka w chodzeniu na szczudłach już za późno.

Nie nie nie – pogody nie można zaplanować! Nie zapędzajcie się!

Jeżeli o jakimś elemencie zapomniałam, to dajcie proszę znać w komentarzach. Wszelkie uzupełnienia są mile widziane, także bez skrępowania dopisujcie.

puszki

Wszystkie zdjęcie z tego wpisu pochodzą z pinterest.com

Share.

About Author

Cześć! Miło Cię tu widzieć. Mam na imię Nina. Całkiem pokaźna książka z przepisami zostanie teraz rozbudowana o inne, równie inspirujące i babskie tematy. Wpadaj, kiedy tylko masz ochotę ugotować coś fajnego, przeczytać szczerą recenzję lub po prostu sprawdzić co się u mnie dzieje. Znajdziesz mnie również na FB, Instagramie oraz Endomondo. Wspominałam już, że tort bezowy z kremem mascarpone długo się przy mnie nie uchowa i nigdy nie odmawiam zakupów?

7 komentarzy

  1. Ja za szukanie sukni wzięłam się na 4 miesiące przed ślubem i… nie żałuję 😉
    Długo odwlekałam ten moment myśląc, że ciągle mam jeszcze dużo czasu. Otrzeźwił mnie wpis na facebooku jednego z salonów sukien ślubnych, w którym informowano, że na suknię czeka się 3-4 miesiące. Policzyłam to sobie spokojnie w głowie „maj, czerwiec, lipiec…sierpień!!!!” aaaaaaaaaaaaaaaaa!!!! To już, już najwyższy czas szukać sukni!! Zadzwoniłam z tą odkrywczą wiadomością do swojej świadkowej, a ona ze stoickim spokojem powiedziała do mnie: „mówiła Ci o tym w grudniu” 😀
    Ostatecznie, nie było tak źle. Panie w salonach kiwały potakująco głowami, że to już ostatnia chwila i góra z tydzień mogę jeszcze przeciągać sprawę 🙂
    W ciągu tego tygodnia zmierzyłam wiele sukni. Szukałam w swoim mieście i w Warszawie. I wiesz co? Podczas tych wszystkich przymiarek ciągle wracałam do jednej sukni, którą przymierzyłam w pierwszym salonie 🙂 Nie muszę chyba pisać, którą wybrałam? 😉 Byłam z niej absolutnie zadowolona. Była lekka, łatwo się w niej tańczyło i czułam się w niej pięknie 😉

    Przy ustalaniu budżetu na suknię zakładałam, że nie chcę wydać na nią więcej niż 4000 zł. Zwiedzając salony w Warszawie trafiłam na jeden, w którym suknie były absolutnie oszałamiające, jednak w żadnym stopniu nie mieściły się w moim budżecie. Jeśli jednak macie możliwość przeznaczyć na suknię od 5500 zł do 7000 zł a nawet więcej to wybierzcie się do salonu White w Warszawie. Traficie tam na prawdziwe koronki i nieudawane jedwabie 🙂 Po prostu cudo <3

    I jeszcze taka refleksja na koniec. Przed samym ślubem trzeba skupić się i zadbać o wszystkie szczegóły, bo to składa się później na oprawę całej imprezy. Jednak warto mieć z tyłu głowy, że to przyjecie jest naprawdę wypadkową bardzo wielu czynników: gości, muzyki, jedzenia, naszego podejścia, stopnia zestresowania naszych rodziców, tego czy dobrze czujemy się z naszym makijażem, suknią i fryzurą (ja swoją poprawiałam na 3 godziny przed ślubem, ale to temat na inną historię;)) a nawet kazania w kościele. Nie wszystko zależy od nas i jeśli narzucimy sobie ścisłą wizję naszego ślubu i wesela moim zdaniem łatwiej wtedy o rozczarowanie. Ja nie układałam sobie w głowie scenariuszy co i jak powinno wyglądać, przebiegać, jak powinnam się zachować i jak zareagują na to inni. Można powiedzieć, że poszłam na żywioł, pozwoliłam się tej imprezie toczyć własnym rytmem, nie miałam żadnych oczekiwań i chyba właśnie dlatego było tak cudownie.

    Nigdy nie należałam do dziewczyn, które nocami śnią o ślubie i już od liceum nie mogą się doczekać tego wydarzenia. A dziś? Zazdroszczę wszystkim, którzy ten piękny dzień mają jeszcze przed sobą. Ja po weselu, w niedzielę nad ranem zachodziłam w głowę jak to zrobić żeby jeszcze z raz wbić się w tą moją ukochaną suknię ślubną i w niej zatańczyć 😉

    Życzę Wam takich przeżyć dziewczyny!

    • Nina Wiśniewska on

      Ola, bardzo dziękuję za komentarz – najdłuższy jaki kiedykolwiek dostałam 🙂 Lenka ma ślub w sierpniu, więc powoli myślimy o tych wyborach. Jestem jej świadkową i podobnie jak Twoja druhna, tak ja – wiercę dziurę w brzuchu, że to już czas, już czas. Zajrzymy do salonu o którym mówisz, bo tak naprawdę nie wiemy jeszcze jaki krój/fason/materiał będzie odpowiedni. Jestem bardzo ciekawa jak Twoja suknie wyglądała, liczę, że kiedyś pokażesz. Co do planowania to fajnie mieć przygotowane najważniejsze rzeczy, żeby potem się nie stresować – ale pełna zgoda, że co do minuty nie ma sensu wszystkiego projektować, bo nie da się zapanować nad wszystkim i nawet dobrze, że tak jest. Przyda się też trochę spontaniczności, luzu i zaskakujących momentów. Cieszę się, że to był dla Was cudowny czas i tak miło o tym wspominasz. Niemal Cię widzę jak to wszystko opowiadasz.
      Zdradzę Ci, że ja my też mamy już datę i też to będzie sierpień, tylko 2017 😛
      Ps. I co, udało się jeszcze kiedyś założyć?

  2. Super, że masz już termin. Moje gratulacje. Fajnie też, że świadkujesz u siostry, to ciekawe doświadczenie, które na pewno trochę ułatwi Ci zadanie w przyszłości 🙂
    Ja po swoim ślubie czuję się prawie jak ekspert w tych sprawach 😉
    Śmiałyśmy się z moją druhną, że możemy śmiało zostać wedding plannerkami 😉 Bardzo wiele zależy od dobrej druhny. Moją była nieocenioną pomocą. Doradzała, myślała za mnie kiedy wymagała tego sytuacja 😉 i angażowała się w sprawę. Wspólnymi siłami ( i razem z moja Siostrą) zorganizowałyśmy niezapomniany wieczór panieński.
    Więc jeśli tylko masz pytania – służę pomocą 😀

  3. Czasami sobie myślę, że mnie narzeczeństwo i małżeństwo nigdy nie dopadnie:) Sama nie wiem czy mam się smucić, czy nie – ważne że jesteśmy szczęśliwi:)

Leave A Reply