Za co kocham zumbę + recenzja zajęć w Egurrola Dance Studio

13

Zakochałam się w zumbie totalnie, choć nasza relacja była troszkę skomplikowana. Wszystko zaczęło się od tego, że chciałam porobić coś fizycznego, ale nieskomplikowanego i niezobowiązującego. Z niechęcią patrzyłam na grafiki zajęć w klubach dla kobiet, bałam się deklaracji, że będę musiała się stawić w każdy poniedziałek na zajęciach itd. Wynajdywałam różne problemy i przeszkody, to raz chciałam się już na coś zapisać, to znów miałam wątpliwości i rezygnowałam. Z pomocą przyszła moja mama, która podjęła decyzje za mnie i po prostu w prezencie urodzinowym wręczyła wykupiony karnet na dwumiesięczny kurs zumby w Egurrola Dance Studio.

W pierwszej chwili trochę się bałam, bo nigdy nie miałam do czynienia z taką formą aktywności, potem przyszedł stresik czy wydolę kondycyjnie na 75 minutowych zajęciach. Ostatecznie się zmobilizowałam i postanowiłam chodzić 🙂 W końcu na play station move nieźle sobie radziłam podczas imprez w stylu Dance Party. Już po pierwszych zajęciach wiedziałam, że się polubimy. Po czwartych doszłam do wniosku, że nie wyobrażam sobie tygodnia bez zumby. Moje uczucie jest tak żywe, że gdy w zeszłym tygodniu odwołano zajęcia z powodu choroby instruktorki, znalazłam sobie zumbę w innym pobliskim klubie i poszłam sprawdzić konkurencję (ale o tym będzie w następnym wpisie, bo jest o czym opowiadać, także stay tuned).

Więc przechodzę do konkretów.

Za co kocham zumbę?

  • To forma ćwiczeń kardio, dzięki którym moje ciało opuszczają liczne kalorie – i o to mi chodzi, nie ma między nami chemii, więc niech idą sobie ode mnie stadami
  • Duże zróżnicowanie ruchowe – zumba to zajęcia fitnesowo-taneczne, przez cały czas słuchamy muzyki i wykonujemy do niej określone choreografie, nawet jeżeli jakiś układ nie przypadnie nam do gustu, to nie trzeba się smucić, za chwilę będzie coś nowego. Na tych zajęciach nie można się nudzić, za to można posłuchać skocznych melodii i finezyjnie się do nich poruszać
  • Uczucie dumy z zajęć, kiedy całość utworu zostaje wykonana w 100% przez większość grupy – bezcenne, a nawet widowiskowe
  • Kroki używane w choreografiach pochodzą z salsy, bachaty, tańca brzucha, cha-chy, rumby i kto wie, skąd jeszcze – jest bardzo duże zróżnicowanie, bardzo ciekawie i momentami bardzo sexy
  • Wszyscy powtarzają, że w zumbie chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę, dbałość o ciało jest na drugim miejscu – osobiście wydaje mi się że można to połączyć i w miarę możliwości wykonywać gesty oraz ruchy perfekcyjnie, dzięki temu chodząc na zajęcia zaliczamy i porządny trening i odpowiednią dawkę zabawy/relaksu. Jako ciekawostkę powiem Wam, że nazwa „zumba” oznacza w kolumbijskim slangu po prostu „baw się i ruszaj” dlatego w utworach dedykowanych do tej dyscypliny tak często pojawia się radosny okrzyk „zumba” „zumba”
  • Możemy odkryć tu także elementy treningu interwałowego, ponieważ niektóre układy są tak zaplanowane, by po części intensywnych podskoków poprowadzić ruch z nieco lżejszym obciążeniem, by na koniec znów było ostro. A jest jeszcze mocniej gdy wchodzą do akcji squat czy lunge – ćwiczenia znane z treningu siłowego. Osobiście nie znoszę squatów (tfu tfu)
  • Podczas zumby angażujesz do pracy wszystkie możliwe partie mięśni, czy to nie brzmi pięknie?
  • Nawet jeżeli masz dwie lewe nogi to i tak się odnajdziesz w tych układach, ponieważ składają się z sekwencji powtarzalnych ruchów, więc jak raz Ci nie wyjdzie, to za którymś kolejnym będzie już lepiej. Uwaga – czasami ręce idą w lewo, nogi w prawo – ćwiczymy koncentracje i koordynacje własnych ruchów jednocześnie, będzie zabawnie, będzie się działo, ale worek endorfin uwolniony i po treningu jest się naprawdę szczęśliwym
  • Szczerze… godzina ćwiczeń z Ewą Chodakowską strasznie mi się dłuży, co chwila patrzę na zegarek i zastanawiam się kiedy skończy się ta męka… Zumbowa godzina mija jak pstryknięcie palcami, a ilość spalonych kcal się zgadza. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to są całkiem inne ćwiczenia, ale sęk w tym, że trzeba znaleźć dla siebie odpowiednią formę dbania o ciało i ja już wiem, że skalpel nie jest dla mnie, natomiast zumba daje mi dużo satysfakcji i spełnienia.
swiatmuzyka.cba.pl

swiatmuzyka.cba.pl

Zajęcia w Egurrola Dance Studio – moja opinia

Zalety

Duże podziękowania należą się naszej instruktorce – Ani Mossakowskiej, która jest przesympatyczną osobą. Na zajęciach nie było żadnego onieśmielenia, panowała fajna atmosfera i mimo sporych grup zabawa była przednia. Ania jest też tancerką (i instruktorką) tańca brzucha i w jej układach zumbowych elementy tej techniki były bardzo widoczne. Kto chociaż raz był w Egipcie, albo na pokazach tańca brzucha ten wie, o jakiej magii mówię. Ten taniec może nie wygląda, ale jest bardzo wymagający i potrzeba wielu godzin treningowych by uzyskać zadowalający efekt. Większość układów było bardzo energicznych, koszulka mokra po zajęciach. Ale były też spokojniejsze nuty. Układy z elementami bachaty były bardzo sensualne, więc ogólnie zróżnicowanie zajęć bardzo mi odpowiadało i za to wielki plus.

Karnet na 8 zajęć, czyli bite dwa miesiące w promocji jesiennej kosztował 150 zł, więc w przeliczeniu na jedne zajęcia oferta była bardzo atrakcyjna. Ta promocja trwa chyba jeszcze do grudnia, więc jak jesteście czymś takim zainteresowane to trzeba się pośpieszyć i dopytać o wszystkie warunki. Wiem, że przy opcji zajęć tanecznych istnieje jeszcze opłata wpisowa, w tej promocji tego nie wymagano.

EDS na Tarchominie, gdzie mieszkam jest bardzo blisko mojego mieszkania, więc zaletą była również fajna lokalizacja.

Szatnia damska była przestronna, więc nie było żadnego kłopotu ze swobodnym przebraniem się.

Wady

Znalazłam też kilka wad… Jedną z nich była ograniczona liczba zajęć, w zasadzie były tylko jedne zajęcia z zumby, we wtorek o 20;45. Trwały do 22;00. To jest jednak późno i niejednokrotnie po powrocie z pracy chciałam sobie odpuścić. Dopiero wspomnienie dobrej zabawy mobilizowało mnie do spakowania torby. Ale tak późna pora nie sprzyja entuzjazmowi, zwłaszcza gdy w alternatywie był kocyk + film 🙂

Tak jak wspomniałam zumba odbywała się tylko raz w tygodniu, bez możliwości odrobienia zajęć. Jeżeli karnet opiewał na 8 zajęć, to kolejno 8 wtorków się odliczało i jeżeli na którychś z zajęć nie można się było pojawić, to one przepadały. To było trochę słabe, ponieważ tylko zwolnienie lekarskie (i to na 2 tyg.) pozwalało na przedłużenie karnetu. W innych wypadkach zajęcia wypadały 🙁 No chyba, że odwołał je instruktor, wtedy się je dokłada.

Grupy były za duże na taką wielkość sali. Kiedy na zajęciach było 12-14 osób to było jeszcze spoko. Ale jak kiedyś pojawiło się ok. 18-19 to już był tłok, gorąc i dyskomfort. Aż się prosiło, żeby utworzono nową grupę.

Minusem był dla mnie też chaos na recepcji. Dziewczyny się trochę gubiły z przekazanymi dokumentami. O ile jeszcze była to moja karta członkowska EDS, która została wydana innej osobie, to w przypadku zagubionego dowodu osobistego nie byłoby mi już do śmiechu. A wiadomo, że za kluczyk do szafki czasami jesteśmy w stanie zostawić nawet kartę bankomatową, to wymagałoby się większej kontroli wydawanych dokumentów. Szczęśliwie moja karta członkowska się odnalazła przy okazji najbliższych zajęć, ale jednak jakaś taka obawa o swoje dokumenty pozostała. Zwłaszcza, że nie zdarzyło się to tylko raz.

Całe studio wymagałoby też remontu. Nie było źle, ale stan zużycia ścian sugerowałby ich odświeżenie, żeby tak bardzo nie straszyły, a pęknięte lustro w sali zajęć można byłoby wymienić. Oczywiście takie rzeczy zupełnie nie wpływały na jakość zajęć, które były fajne, ale jednak postanowiłam o nich wspomnieć.

zumbawithmegan.com

zumbawithmegan.com


Byliście kiedykolwiek na takich zajęciach? Jak Wam się podobało? Czekam na relacje w komentarzach!

Zdj. główne pochodzi z www.xbox.com

Share.

About Author

Cześć! Miło Cię tu widzieć. Mam na imię Nina. Całkiem pokaźna książka z przepisami zostanie teraz rozbudowana o inne, równie inspirujące i babskie tematy. Wpadaj, kiedy tylko masz ochotę ugotować coś fajnego, przeczytać szczerą recenzję lub po prostu sprawdzić co się u mnie dzieje. Znajdziesz mnie również na FB, Instagramie oraz Endomondo. Wspominałam już, że tort bezowy z kremem mascarpone długo się przy mnie nie uchowa i nigdy nie odmawiam zakupów?

13 komentarzy

  1. Musi być fajnie na takich zajęciach. Próbowałam ćwiczyć w domu, ale odpuściłam… za ciężko się połapać. Może uda mi się zapisać na zajęcia o ile dostałam bym samochód aby dojeżdżać bo to też są wieczorami. Zachęcasz jednak do spróbowania. 🙂

    • Nina Wiśniewska on

      Przekonaj się, warto! jak cała grupa robi układ to i człowiek się mobilizuje do koncentracji. Fajne uczucie, póki co się nie odkochuje, próbuję dalej 🙂

  2. Uwielbiam zumbę! 🙂
    A zajęcia w moim ulubionym klubie (w Gliwicach) są tańsze niż u Ciebie i odbywają się codziennie, więc bez problemu można odrabiać 🙂 I poza świetną, energiczną instruktorką, jest jeszcze jedna rzecz, którą cenię – klub prowadzi kanał na yt, gdzie tworzy playlistę, z piosenkami, do których tańczymy 😀

    • Nina Wiśniewska on

      o właśnie, z tym kanałem na yt to świetny pomysł! bardzo, bardzo chciałabym mieć coś takiego! a dasz linka do Waszych zajęć? Popatrzę sobie na inne grupy w ramach jeszcze większej mobilizacji i też zwykłej ciekawości – bo osobiście zumba bardzo mi się podoba 🙂

  3. Fajnie, że znalazłaś taką formę aktywności fizycznej, która sprawia Ci najwięcej radości. Dobra zabawa, a kalorie same i nie wiadomo kiedy idą do kosza 🙂 Ja nigdy na zajęciach zumby nie byłam, raz lub dwa próbowałam coś w domu, aby sprawdzić czy będzie mi pasowało. Jednak raczej to nie dla mnie. Zdecydowanie bardziej wolę biegać i ćwiczyć z obciążeniem. Życzę Ci dobrej zabawy!!! Pozdrawiam 🙂

  4. Zaraz po rowerze lubię zumbę i pływanie.
    Zumbę – ponieważ kocham tańczyć i czuć, jak wodospad potu spływa mi z czoła (wtedy czuje, że zyje)

    • Nina Wiśniewska on

      doskonale to rozumiem, mam podobnie. Nasza instruktorka nie daje nam próżnować.

Leave A Reply