Warsztaty kulinarne Book Me a Cookie – co to jest, jak było i jaka jest moja opinia?

2

Nie wiem czy pamięta ktoś takie czasy, gdy dobregeny.pl były ale-przepisami.pl? Historycznie na stronach odwiedzanego przez Was serwisu mogliście zapoznać się z ciekawymi, dziwnymi czasem recepturami mojej babci czy mamy. Wygrzebywaliśmy naprawdę stare przepisy i dzieliliśmy się nimi z internautami. Niektóre z nich pochodziły z lat 50 czy 70. Czasami sobie do nich wracam i zastanawiam się, jak szybko blogosfera w Polsce ewoluowała 🙂 Wracając jednak do tematu…

Zawsze lubiłam gotować i ciekawiły mnie nowe smaki, nieznane składniki i metody przyrządzania poszczególnych dań. Dlatego tak chętnie przystałam na propozycje mojej koleżanki z pracy – Oli (buziaki) na wspólne wyjście na warsztaty kulinarne. Kiedyś miałam okazję wziąć udział w warsztatach Andrzeja Polana, niestety wypadło mi coś prywatnie i zaproszenie przekazałam Lence. Do dziś pamiętam jak opowiadała o tej przygodzie, wspominała cenne rady tego znanego kucharza i nie raz zaserwowała nam rzeczy których się wtedy nauczyła. Zazdrościłam jej tego. Marzyłam o czymś takim! Ech ech 🙂 Może się jeszcze kiedyś wybiorę do Pana Andrzeja, dziś wezmę Was ma wyprawę w świat Joasi Mentel czyli prowadzącej Book me a Cookie.
dobregeny w akcji

Book me a Cookie – warsztaty kulinarne

Kilka podstawowych informacji. Warsztaty odbywają się na warszawskim Gocławiu, w knajpce Makroklimat, ich koszt to 150 zł za osobę. Trwają ok. 4 godzin.

I teraz krótki opis jak to wyglądało, co bym zmieniła i czego się nauczyłam.

8 września lekko spóźniona wpadłam do Makroklimatu na Gocławiu naładowana pozytywną energią i chęcią na przygotowanie pysznych rzeczy. Bez problemu odnalazłam miejsce, była to przytulna kawiarnia, na pewno zwróciłabym na nią uwagę przechodząc w okolicy. Byłam razem z Ola, szybko zajęłyśmy miejsca i ubrałyśmy przyszykowane fartuchy. Jak sama Joasia wspomniała, były to pierwsze warsztaty dla dorosłych w tym sezonie, mieliśmy rozkręcić się kulinarnie na jesień i przyszykować kilka dań z warzywami i owocami w roli głównej. Prowadząca przyznała, że ma dużo doświadczeń z prowadzenia zajęć dla maluchów w różnych miejscach, w tym w stolicy oraz Krakowie i najczęściej właśnie takie warsztatu zdarza się jej przygotowywać.

Samo miejsce oceniam bardzo pozytywnie, mieliśmy wystarczająco dużo miejsca. Praca skupiła się przy wielkim stole, na którym znajdowały się produkty oraz niezbędne akcesoria. Wszystko wyglądało bardzo ładnie, w cenie warsztatów było wyposażenie, spis menu, artykuły spożywcze oraz narzędzia. Personel kawiarni był na tyle uprzejmy, że w między czasie nam zmywał i pomagał z ogarnięciem porządku. Dodatkowo do dyspozycji mieliśmy open bar tzn. serwowane napoje zimne i ciepłe, także wino 🙂 muszę przyznać, że miłe otoczenie oraz lampka wina ośmieliła wszystkich do kulinarnych pogawędek. Atmosfera była bardzo przyjacielska.

Nie pamiętam dokładnie, jak wiele osób brało udział w tym wydarzeniu, ale wydaje mi się, że z prowadzącą było to 10 osób. Był wśród nas jeden mężczyzna, towarzyszył swojej żonie z którą odbywał randkę – swoją drogą super pomysł, przyznacie Dziewczyny, prawda? Poza tym w lekcji gotowania brały udział same babeczki, w różnym wieku i z różnymi doświadczeniami kulinarnymi.

W menu znalazła się zupa dyniowa, szarlotka, gruszki w winie oraz czekośliwka. Brzmi smakowicie i słodko, prawda? I tak właśnie było. Z racji warsztatowego charakteru nie przygotowaliśmy mięsa, trzeba przyznać, że trzeba się troszkę z nim nagimnastykować, więc bez dostępu do pełnej kuchni mogło być po prostu ciężko. Z tego co widziałam na rozpisce pozostałych warsztatów również mięsa nie było.
krem z dynii
zupa z dynii przepis
grzanki
Wszystko zaczęło się od ugotowania zupy dyniowej. Pierwszy raz robiłam ją na upieczonej dyni. Polecam jednak ten sposób, ponieważ warzywo pięknie się obierało ze skóry. Każdy kto chociaż raz miał do czynienia z pomarańczowym, gruboskórnym potworem wie o czym mówię. Poza tym dynia zrobiła się słodkawa (ja akurat taką lubię), troszkę nabrała takiego wędzonego posmaku. Ciekawe doświadczenie, które udało mi się potem powtórzyć w domu.
szarlotka
W następnej kolejności zajęliśmy się pieczeniem szarlotki. Dowiedzieliśmy się, że twarde i kwaśne jabłka są najlepsze na tego typu wypiek. Jeżeli dysponujecie np. szarą renetą to będziecie zadowolenie z efektu. Zbyt miękki gatunek za bardzo się rozgotuję i zrobić się z niego papka, natomiast słodkie jabłuszka mogę zaburzyć smak kruchego ciasta.
gruszki w winie przepis
gruszki w winie
Gdy nasze kruche czekało w lodówce na przełożenie do foremki zajęliśmy się gruszkami, które robiliśmy w białym i czerwonym winie. Osobiście bardziej smakowała mi wersja czerwona. Z goździkami i innymi przyprawami to bardzo wytworny i wytrawny deser, jeszcze go powtórnie nie robiłam, ale kto to wie – może z okazji zbliżających się świąt skuszę się. Zdecydowanie pięknie wygląda zaserwowany na białym talerzu. Z resztą zobaczcie sami poniżej.
gruszka w winie
Na sam koniec zrobiliśmy czekośliwkę czyli powidła śliwkowe zmiksowane z czekoladą na gorąco. To idealny składnik do pieczywa czy naleśników. Znając moje upodobania do nutelli nie jestem pewna jak długo by się to ostało bez zjedzenia łyżką tych specjałów. Czekośliwkę zrobiliśmy w wersji z gorzką czekoladą oraz pełnomleczną. Bardziej smakuje mi deserowy wariant, ma pazur. Musicie sami spróbować by wybrać opcję dla siebie.
czekośliwka przepis
Po całym gotowaniu nastał wesoły czas konsumpcji wszystkich dobroci, które udało się nam przygotować. Zaczeliśmy od zupy i skończyliśmy na kompozycjach z gruszką, jabłecznikiem i czekośliwką w roli głównej. Można było próbować wszystkiego do woli, baaaa można też było wziąć co nie co na wynos! Fajnie to wszystko wyszło i za to wielkie podziękowania dla Joasi, czuliśmy się bardzo swojsko i swobodnie przez całe warsztaty.

Moja ocena tego wydarzenia to 7 na 10 🙂
czekośliwka

Co bym zmieniła w tych warsztatach

Pewnie jesteście ciekawi dlaczego nie oceniłam warsztatów 10 na 10, skoro mi się podobało. Śpieszę z odpowiedzią i jestem ciekawa co Wy o tym będziecie sądzić dlatego proszę, podzielcie się ze mną w komentarzach co myślicie.

Generalnie nie podobały mi się dwie rzeczy i teraz postaram się Wam przybliżyć mój punkt widzenia.

  • Idąc na warsztaty kulinarne oczekuję perfekcji. Umiem gotować, robię to często i ludzie z mojego otoczenia mówią, że całkiem nieźle mi to wychodzi. Dlatego udając się na lekcję gotowania chce poznać nowe rzeczy, wykonać idealnie recepturę prowadzącego, spróbować tego dania tak jak ono miało smakować w wersji pełnej i kompletnej. Dlatego zrobiło mi się trochę przykro gdy okazało się, że nie mamy kardamonu potrzebnego do zupy dyniowej, czy potem przyprawy do gruszek na winie. Te produkty były w materiałach przygotowanych przez Joasię, więc powinny być na stole gotowe do użycia. Jeżeli ktoś coś przeoczył, to powinna się znaleźć osoba, która szybko to załatwi (czy z zaplecza kuchennego – jesteśmy przecież w kawiarni; albo z pobliskiego sklepu spożywczego). Tak się jednak nie stało, zrobiliśmy te dania bez tych składników, więc miałam niedosyt.
  • Moje drugie „ale” dotyczy stanowisk. Moim zdaniem każdy z uczestników powinien mieć okazje wykonać potrawę od początku do końca samodzielnie. Płaci opłatę za osobę, więc powinno być tak, że całość dania przygotowuje samodzielnie pod okiem instruktora, który od czasu do czasu zerka jak wygląda poszczególny etap. Tymczasem zadaniami trzeba było się dzielić, nie miałam okazji zatem przyrządzić kruchego ciasta czy obierać gruszek. Nie było też tylu palników, by każdy pilnował swojego garnuszka. Miałam fuksa, bo byłam na warsztatach z Ola, osobą którą dobrze znam i lubię. Fajnie się bawiłyśmy, to powinno być jednak tak zorganizowane by każdy samodzielnie przygotował całość dania.

To by było na tyle. Gotowanie zrobiło się teraz bardzo modne, sama oglądam kilka kulinarnych programów i podpatruje nowe techniki czy sposoby prezentacji dań. Jestem ciekawa czy wy też połknęliście tego bakcyla?
Jeżeli macie ochotę zapisać się na warsztaty do Joasi to bez problemu znajdziecie ją na facebook wpisując Book me a cookie.
zupa dyniowa przepis
Pozdrawiam wszystkich!

Share.

About Author

Cześć! Miło Cię tu widzieć. Mam na imię Nina. Całkiem pokaźna książka z przepisami zostanie teraz rozbudowana o inne, równie inspirujące i babskie tematy. Wpadaj, kiedy tylko masz ochotę ugotować coś fajnego, przeczytać szczerą recenzję lub po prostu sprawdzić co się u mnie dzieje. Znajdziesz mnie również na FB, Instagramie oraz Endomondo. Wspominałam już, że tort bezowy z kremem mascarpone długo się przy mnie nie uchowa i nigdy nie odmawiam zakupów?

2 komentarze

  1. wilczazamieć on

    bardzo rzetelna recenzja ! chętnie wybrałabym się na warsztaty kulinarne – to super zabawa i okazja przygotować samodzielnie jakieś smakołyki pod okiem instruktora 🙂

Leave A Reply