Podróż na sto stóp – są chętni?

9

Jest niedziela, słonko leniwie wygląda zza chmur, jestem po świetnym śniadaniu w francuskim stylu i z rozrzewnieniem wspominam przemiły wieczór z filmem, który miałam okazję obejrzeć w kinie w zeszłym tygodniu. A mowa tutaj o produkcji „Podróż na sto stóp” w reżyserii Lasse Hallströma. Od razu uprzedzam, to moja pierwsza recenzja, nie bądźcie za bardzo krytyczni 🙂

To jedna z tych komedii z gotowaniem w tle… – myślałam…
Produkcja: Indie, USA, Emiraty Arabskie… – nieznane połączenie… – dumałam…
Kolejna amerykańska bajka o spełnianiu marzeń… – niesłusznie wyrokowałam…

Jednak doskonałe towarzystwo i w małym stopniu także Helen Mirren, jako odtwórczyni głównej roli przekonały mnie, by wybrać się do kina i sprawdzić na własne oczy, jak będzie wyglądała rywalizacja pomiędzy wykwintną francuską restauracją, uhonorowaną zresztą gwiazdką Michelina, a nieco głośną, ale kolorową knajpką hinduską, otworzoną przez pewną doświadczoną złym losem rodzinę z Bombaju.

Nie chcę za bardzo zdradzać fabuły, byście mogli z zaciekawieniem obejrzeć cały seans, ale podpowiem, że nie zabraknie miłosnych rozterek, ambitnych potyczek w kuchni i śmiesznych gagów, które nie raz wprawiły całą salę w gromki chichot. Sama doświadczyłam też kilku, no dobra, przyznam się – dwóch – wzruszających momentów, gdzie nie rozumiałam, jak świat może być tak niesprawiedliwy i okrutny – ech te kobiety, wrażliwce. Łezka nie została jednak uroniona, a wartka akcja szybko zmieniała oblicza nastrojów, więc smutne momenty ustępowały tym śmiesznym. I bajecznym… podczas przygotowywania potraw reżysera ponosiło i tak demonstrował całą akcję kucharzenia, że można byłoby pomyśleć, że to jakaś magia. HEHE Jakoś tego nie odczuwam podczas swojego gotowania, zwłaszcza kiedy zlew piętrzy się po sufit, a blat i wszystkie szafki wokół wymagają szybkiej reanimacji… Gotuję z pasją, a potem pasjami sprzątam po sobie. Wracając jednak do tematu, nie zaliczam tej czarodziejskiej aury (często w slow motion) do minusów, wręcz na odwrót. To była niezła wycieczka w krainę czarów, gdzie w pięknym otoczeniu południowo francuskiej miejscowości można doświadczyć rozkoszy podniebienia, a zapach kardamonu, curry i innych przypraw roznosi się po całej ulicy.
Podróż-na-sto-stóp-plakat
Tytuł filmu nawiązuje do odległości, jaka dzieliła restaurację Madame Mallory i lokal emigrantów z Indii. Ową podróż pokonuje bardzo utalentowany kucharz, Hassan -syn właściciela hinduskiej knajpki, który okazuje się być kulinarnym geniuszem i swobodnie pnie się po szczeblach kariery zdobywając kolejne gwiazdki Michelin, w tym jedną dla Madame Mallory. Tak, tak, koniec końców pracuje właśnie u niej. W tym samym filmie możemy także śledzić jego późniejsze sukcesy w innej restauracji o światowej sławie.

Moją ulubioną postacią był zdecydowanie ojciec indyjskiej familii. W tę postać wcielił się Om Puri, który grał w wielu produkcjach, jak się dowiedziałam, ale niestety mi nieznanych. Genialna postać, cięte riposty i przemiłe parskanie, uwielbiałam momenty kiedy pojawiał się na ekranie. Zdecydowanie podkręcał atmosferę i rozśmieszał publiczność. Świetnie zagrana rola.

Czy polecam?

Zdecydowanie tak! To przykład świetnej, lekkiej i bardzo relaksującej produkcji kinowej. Jeżeli ktoś w to niedzielne popołudnie szuka odrobiny odprężenia i chce pooglądać ładne obrazki, to jestem pewna, że nie będzie zawiedziony.

Ktoś z Was widział ten film?

Zamieszczam jeszcze zapowiedź 🙂

Share.

About Author

Cześć! Miło Cię tu widzieć. Mam na imię Nina. Całkiem pokaźna książka z przepisami zostanie teraz rozbudowana o inne, równie inspirujące i babskie tematy. Wpadaj, kiedy tylko masz ochotę ugotować coś fajnego, przeczytać szczerą recenzję lub po prostu sprawdzić co się u mnie dzieje. Znajdziesz mnie również na FB, Instagramie oraz Endomondo. Wspominałam już, że tort bezowy z kremem mascarpone długo się przy mnie nie uchowa i nigdy nie odmawiam zakupów?

9 komentarzy

  1. chyba sama jesteś wobec siebie za bardzo krytyczna, pierwsza recenzja, ale dowiedziałam się wszystkiego, co mnie interesowało! 🙂 oprócz fabuły oczywiście 😉 chętnie obejrzałabym ten film, myślę, że to jeden z tych, po których z kina wychodzi się z uśmiechem na twarzy i lekkim rozmarzeniem 🙂

    • Nina Wiśniewska on

      O dziękuję, może będzie pojawiać się więcej recenzji 🙂 a „Podróż na sto stóp” to właśnie taka przyjemna produkcja, po której się wychodzi z kina z uśmiechem

  2. wilczazamiec on

    chętnie obejrzę coś przyjemnego po dzisiejszym, raczej smutnym, filmie „devil’s knot”. dzięki za polecenie 🙂

  3. Nina Wiśniewska on

    Dziewczyny, nie będziecie zawiedzione, szczerze polecam. Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii, koniecznie dajcie znać co sądzicie o tej produkcji.

Leave A Reply