Moja niedziela

2

Wszyscy się już pewnie zorientowali, że mamy piękną, polską jesień za oknem. Rany mamy już prawie listopad, a ja zupełnie nie wiem gdzie mi minęło ostatnie 50 dni. Dopiero było wesele Lenki, a tu już trzeba było wymienić część garderoby na ciepłe rzeczy. Więc jesień przyszła, a wraz z nią bardziej melancholijny nastrój. Nie będę psioczyć na nią, powiem więcej… Bardzo się z tego cieszę, bo każda pora roku w naszym kraju przynosi ze sobą nowe możliwości i ma mnóstwo zalet.
jesień w warszawie
Osobiście jesień kojarzy mi się z długimi wieczorami, gdy za oknem robi się szybko ciemno bardziej chce mi się nadrobić zaległości związane z książką, serialem albo filmami. Do tego ulubione yankee candle i duuuuży kubek ulubionej herbaty. Czy coś więcej potrzeba do szczęścia?

Bardzo dużo teraz czytam, właśnie pochłaniam ostatnią część sagi o Wiedźminie „Pani Jeziora”, ale aż jestem na siebie zła, że tak szybko mi idzie, bo ta książka jest po prostu kapitalna i chciałabym żeby trwała i trwała. W między czasie pochłonęłam także biografię Max Factora i kolejną część zwierzeń Masy – polskiego gangstera. Tej ostatniej jednak nie polecam. Co do seriali to czeka na mnie True Detective, ale jakoś ciągle brak mi czasu by się za niego zabrać.

Powiem Wam, że ostatnio mam urwanie głowy w pracy. Pracuję w domu mediowym i tak to już jest, że jesienią wszyscy chcą organizować przetargi, prezentacje, konferencje i podsumowania. Planujemy też kampanie na styczeń/luty 2016 rok.
k2 media
W związku z tym wszystkim poprzedni tydzień miałam dosyć ciężki, kilka nadgodzin też się złapało, a co za tym idzie w domu miałam mały bałagan 😀 Wiem, że tak się już utarło, że to w soboty robi się porządki, ale akurat wczoraj miałam okazje uczestniczyć w fajnych warsztatach make up (o szczegółach opowiem w osobnym wpisie, bo było bardzo ok!), a potem w małych dziewczyńskich zakupach i urodzinach mojego małego chrześniaka. Zatem to w niedzielę, po odespaniu godzinki dłużej wzięłam się za porządki.

Jakie wyzwanie przed sobą postawiłam?
Wypucowanie piekarnika. OMG ale się narobiłam. Chciałam się pozbyć zapachu rybki, którą robiłam w zeszłym tygodniu i ciągle ją czułam. Chyba trafiłam na niezwykle wredny kawałek dorsza. No nie chciał mnie opuścić. Po wyszorowaniu tego agd przeskoczyłam do lodówki i również tam zrobiłam akcję porządkową. A na sam koniec gdy już całe mieszkanie lśniło czystością zabrałam się za szafkę z moimi szpargałami – trochę biurowymi, trochę blogowymi, trochę kosmetycznymi. Było tam wszystko, teraz też jest tam sporo, ale dwie reklamówki mniej. Reszta poszła out.

Za tydzień zostanę sama w obecnym mieszkaniu i zaczęłam powoli planowanie metamorfoz. Nie obędzie się bez malowania i wymiany kilku rzeczy w łazience. Mój narzeczony jeszcze mnie przekonuje, że listopad to nie jest najlepszy czas na malowanie, ale póki co jestem nieugięta. Zobaczymy co nam wyjdzie z tych małych zapasów. Tymczasem pęd do porządkowania rzeczy jest czymś pozytywnym i myślę, że wyprowadzka mojej siostry jest pozytywnym impulsem do pozbycia się niepotrzebnych przedmiotów.
nina dobre geny

Po tym moim całym sprzątaniu wskoczyłam na orbitreka i odbębniłam trening. Nie miałam siły na pójście do Total Fitness więc skończyło się na 80 minutowym kręceniu stacjonarnym. Ale nie było źle, wg mojego endomondo spaliłam prawie 550 kcal 🙂 Ostatnio staram się przynajmniej 2 razy w tygodniu coś porobić dla swojego odchudzania. I chociaż moją ukochaną aktywnością jest rower, a w drugiej kolejności zumba, to zdarza mi się także wskoczyć na orbitreka, pójść na salsation albo body shape (po tym ostatnim to zakwasy murowane, ale fajnie poczuć, że ma się mięśnie na plecach albo na tyłku). W każdym razie poćwiczyłam troszkę i jednocześnie nadrobiłam zaległości w filmikach na you tube, bo na pasku uzbierało mi się troszkę tego. Obejrzałam ulubione vlogerki z całego tygodnia. Potem już tylko prysznic i popołudnie niedzielne płynie mi na totalnym relaksie. Mam przy sobie nową herbatkę, którą dostałam od przyjaciółki: leśny likier, oglądam sobie różowy zachód słońca zerkając na okno i publikuję Wam ten wpis.
Wiem, że jest o niczym. Ale co tam! Miłego i udanego tygodnia!

dobregeny.pl

Share.

About Author

Cześć! Miło Cię tu widzieć. Mam na imię Nina. Całkiem pokaźna książka z przepisami zostanie teraz rozbudowana o inne, równie inspirujące i babskie tematy. Wpadaj, kiedy tylko masz ochotę ugotować coś fajnego, przeczytać szczerą recenzję lub po prostu sprawdzić co się u mnie dzieje. Znajdziesz mnie również na FB, Instagramie oraz Endomondo. Wspominałam już, że tort bezowy z kremem mascarpone długo się przy mnie nie uchowa i nigdy nie odmawiam zakupów?

2 komentarze

  1. wilczazamieć on

    A ja uwielbiam takie wpisy o niczym 🙂 z takiej pisaniny można poznać osobowość człowieka i Twoja jest bardzo sympatyczna 🙂 a zdjęcia na końcu fantastyczne 😛

Leave A Reply