Essie Winter Collection – recenzja

5

Czy zdarzyło się Wam kupić coś bo zobaczyliście to online i pięknie wyglądało? Mi się to zdarza dosyć często, jestem taką internetową sroczką, która jest bardzo łasa na nowinki, nie tylko kosmetyczne, ale szczerze powiedziawszy to właśnie te najczęściej trafiają do mojego koszyka. Przecież każda z nas potrzebuję kolejnej pomadki, balsamu, lakieru 🙂
winter collection essie
Taka była droga do zakupienia zestawu lakierów Essie Winter Collection. Kusiły pięknymi kolorami, moimi ulubionymi zresztą i małymi pojemnościami. Każda buteleczka to 5 ml produktu. Początkowo może się wydawać, że to strasznie mało, ale tak serio, to mówiąc poważnie między nami dziewczynami – bardzo rzadko wykorzystuje się całe opakowanie lakieru do paznokci. Ja przynajmniej chyba nigdy nie doczekałam tego momentu, po prostu nie lubię malować paznokci zgęstniałym lakierem. Im cieńsza warstwa tym lepiej, więc używam tylko świeżych produktów o właściwej, płynnej konsystencji. Winter Collection można było nabyć w kilku sklepach internetowych, więc gdy Lenka robiła większe zamówienie w MintiShop zamówiła mi także boxa z lakierami. Koszt całego zestawu to 39,90.

Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z marką Essie, ale wiele o nich słyszałam. W wielu recenzjach podkreślano ich niezwykłą trwałość i błysk. Precyzyjny pędzelek, płynna konsystencja oraz formuła samego lakieru miały ułatwiać pokrycie płytki paznokcia w równomierny sposób. Czego można chcieć więcej od lakieru? Myślałam, że zakup tego pudełeczka będzie świetnym testem aż 4 kolorów na raz, miałam też wielką chrapkę na ten złoty odcień, bo nie wydawał się tandetny, tylko bardziej piaskowy i matowy. Gdy pudełeczko przyszło zabrałyśmy się z Lenką do testowania!
winter collection 2014 essie

essie.com

essie.com

W zestawie mamy takie oto odcienie:

  • Jump in My Jumpsuit – klasyczna, głęboka czerwień z niewielką nutką burgundu
  • Tuck It in My Tux – mleczna, kremowa barwa, piękna do codziennego manicure, idealne zastępstwo dla Inglota nr 82
  • Double Breasted Jacke – truskawkowa odmiana czerwienie, to nie fuksja, to nie róż, malinowo-truskawkowa czerwień
  • Jiggle Hi Jiggle Low – złoty kolorek, który jest świetnym dodatkiem do świątecznego manicure

Moja opinia na temat Essie Winter Collection 2014

Zachwyciły mnie kolory i muszę przyznać, że są naprawdę śliczne. Mój ulubieniec to mleczny, kremowy, który pięknie wygląda w świetle dnia, jest taki elegancki i klasyczny. Złoty to również świetny odcień bo pięknie komponuję się z innymi barwami, a i teraz w okresie przedświątecznym wydaje się idealnym wyborem na zdobienia albo jednolite pokrycie paznokcia na palcu serdecznym. Czerwienie też są w porządku, głębokie i błyszczące. Jeżeli chodzi o kolory to strzał w 10. I na tym zachwyt się kończy.
lakiery do paznokci essie
Nie wiem czy miałyśmy pecha do jakiegoś feralnego pudełeczka, ale ani ja ani moja siostra nie jesteśmy zadowolone z jakości lakierów Essie. Inglot przyzwyczaił nas do co najmniej 6-7 dniowego manicure bez odprysków, ścierania czy poprawek. Bardzo lubimy też lakiery z Lovely, które są stosunkowo tanie, ale prezentują się świetnie przez kilka dni – ich żelowa formuła idealnie się rozprowadza i ładnie kryje. W przypadku zimowej kolekcji z Essie pomyłką okazał się maleńki pędzelek, którym trzeba się nieźle namachać by nie było smug czy nierówności. Nie wspomnę, że już po pierwszym użyciu zakrywka oddzieliła się od pędzelka, więc trzeba posługiwać się tylko kikutem, zamiast pełnowartościowym narzędziem. Stało się tak w przypadku dwóch z czterech buteleczek, więc nie wiem czy to kwestia przypadku czy kiepskiego wykonania mniejszych pojemniczków. Lakier pięknie wygląda tylko przez dwa dni, potem połysk niknie, końcówki ścierają się niemiłosiernie, albo całe płatki zwyczajnie odpryskują – efekt jest taki, że wszystkie fanki perfekcyjnego manicure muszą totalnie zmyć całość i malować paznokcie jeszcze raz. W przypadku gdy w drogerii mogę mieć za niższą cenę lepszy produkt to była chyba moja jedyna przygoda z tą firmą.

Pełnowymiarowa buteleczka kosztuję ok. 32 zł. Szczerze powiedziawszy to nie wiem czy skuszę się na ten produkt w normalnej edycji. Macie lakiery Essie? Jakie są Wasze wrażenia i czy warto ryzykować kupując lakier do paznokci sławnej firmy?

winter collection essie

Share.

About Author

Cześć! Miło Cię tu widzieć. Mam na imię Nina. Całkiem pokaźna książka z przepisami zostanie teraz rozbudowana o inne, równie inspirujące i babskie tematy. Wpadaj, kiedy tylko masz ochotę ugotować coś fajnego, przeczytać szczerą recenzję lub po prostu sprawdzić co się u mnie dzieje. Znajdziesz mnie również na FB, Instagramie oraz Endomondo. Wspominałam już, że tort bezowy z kremem mascarpone długo się przy mnie nie uchowa i nigdy nie odmawiam zakupów?

5 komentarzy

  1. Nie mam żadnego lakieru Essie. Jakoś mnie do nich zupełnie nie ciągnie, bo wiem, że Golden Rose są kilka razy tańsze, a sprawdzają się u mnie doskonale 😉

  2. Chciałam kiedyś spróbować essiaków, ale zniechęciła mnie koleżanka. Kupowała lakiery z Diora, Chanel i OPI, by w końcu wrócić do Inglota. Twierdzi, że jakością nic nie ustępuje, więc nie ma sensu przepłacać. Chociaż rozumiem wszystkich, którzy kuszą się na luksus. To czasem świetnie poprawia humor i pal licho wymiar praktyczny! 🙂
    Ten zloty kolorek, który prezentujesz jest bardzo ciekawy. Faktycznie, nie ma nic z tandety. Nie udało mi się spotkać podobnego odcienia.

    • Nina Wiśniewska on

      Z całego zestawu tylko ten złoty lakier przypadł mi do gustu. Reszta jest całkowicie normalna i bez większego wow – a szkoda, liczyłam na coś ekstra. I podzielam zdanie Twojej koleżanki w kwestii Inglota. Mam tam nawet jeden ukochany kolor, neutralny beż z lekką różową nutką, odcień 82. Zawsze do niego wracam z podkulonym ogonem po swoich ekscesach z innymi markami. Inglot to świetny producent lakierów i cieni. Polecam paletki Freedom system, z resztą piszę o nich też tutaj. Można wybierać dowolne odcienie, a jakość oceniam baaaaardzo wysoko.

Leave A Reply